Grudzień dla większości osób oznacza świąteczne dekoracje, gorącą czekoladę i przygotowania do Wigilii. Ale dla tancerzy baletowych… to zupełnie inna rzeczywistość. W świecie tańca grudzień to najbardziej intensywny miesiąc w roku – sezon na „Dziadka do Orzechów”. Kiedy sale baletowe wypełniają się świąteczną muzyką Czajkowskiego, my wiemy, że zaczyna się maraton prób, spektakli i powtórek.

Dziadek do Orzechów – The Nutcracker − Opera Wrocławska

„Dziadek do Orzechów” to jedno z najbardziej rozpoznawalnych i uwielbianych dzieł baletowych na świecie. Premiera odbyła się w 1892 roku, a od tamtej pory balet stał się symbolem zimy i magii Świąt. Widzowie kochają go za bajkową fabułę – od świątecznego przyjęcia u rodziny Stahlbaumów, przez bitwę z Królem Myszy, aż po podróż do Krainy Słodyczy. Dla tancerzy to również wyjątkowe przedstawienie, bo daje możliwość zanurzenia się w świecie pełnym kolorów, emocji i scen zbiorowych, które wymagają ogromnej precyzji.

Opera Wrocławska jednak poszła o krok dalej i zamiast klasycznego baletu, dzięki zamysłowi Youriego Vámosa, w repertuarze ukazuje się “Dziadek do Orzechów. Opowieść wigilijna” Charlesa Dickensa z muzyką w pełni pochodzącą z oryginalnej partytury „Dziadka do orzechów”. Jest to wyjątkowa opowieść o Scrooge’u i jego przemianie, która łączy się z klasycznymi wątkami libretta baletowego oraz słynnymi scenami tanecznymi: śnieżynek, tańców charakterystycznych czy też popisowego pas de deux

Ale zanim kurtyna pójdzie w górę, zanim zabrzmią pierwsze takty muzyki Czajkowskiego, zanim na scenie pojawi się Clara, Wróżka Cukrowa czy Śnieżynki… dzieje się mnóstwo pracy, której widz nigdy nie zobaczy. I właśnie o tym opowiem w tym wpisie – o typowym dniu prób do „Dziadka do Orzechów”.

Próby i przygotowania

Aby przygotować spektakl baletowy próby do niego rozpoczynają się mniej więcej trzy tygodnie przed próbami scenicznymi oraz samymi spektaklami. Daje to wystarczająco czasu na naukę oraz dopracowanie choreografii na sali baletowej pod okiem choreografów oraz naszych pedagogów. Dzięki temu, gdy przychodzi moment wyjścia na scenę, czujemy się przygotowani i pewni swojej pracy. Początkowo pracujemy nad pojedynczymi fragmentami i choreografiami, które z czasem zaczynają łączyć się w spójną całość spektaklu. 

Można więc powiedzieć że nasz maraton “Dziadka do Orzechów” zaczyna się już w listopadzie kiedy to zaczynają się pierwsze próby. A jak wygląda  taki typowy dzień na sali baletowej? O tym możecie przeczytać w dalszej części bloga, w której uchylę Wam rąbka kulis mojego dnia podczas przygotowań do „Dziadka do Orzechów”.

Typowy dzień prób na sali baletowej

Zazwyczaj mój dzień zaczyna się od dość wczesnej pobudki i spokojnej porannej rutyny. To moment tylko dla mnie – kilka minut ciszy, przygotowanie do dnia i oczywiście śniadanie, bez którego trudno wyobrazić sobie kilkugodzinne próby. Do tego wielki kubek gorącej, czarnej kawy, który stawia mnie na nogi i pozwala wejść w rytm dnia. Około godziny 9:00 jestem już w Operze.

Mam wtedy wystarczająco dużo czasu, żeby na spokojnie się przebrać, uczesać i przede wszystkim rozgrzać ciało. Poranna rozgrzewka jest dla mnie niezwykle ważna – to moment, w którym budzę mięśnie, stawy i przygotowuję się fizycznie oraz mentalnie na intensywny dzień pracy.

O 10:00 rozpoczynamy codzienną lekcję klasyki, która stanowi fundament całego dnia prób. To właśnie ona ustawia ciało, poprawia technikę i pozwala wejść w odpowiednią koncentrację. Bez tej godziny trudno byłoby później przejść przez wymagające fragmenty spektaklu.

W pierwszej części dnia pracujemy nad konkretnymi fragmentami „Dziadka do Orzechów” – dopracowujemy detale choreografii, synchronizację i ustawienia. Po przerwie na lunch przechodzimy do przebiegów całości, zaczynając od pierwszego aktu i stopniowo przechodząc do drugiego. To moment, w którym trzeba nie tylko pamiętać o krokach, ale też o energii, wyrazie scenicznym i wytrzymałości.

Pomiędzy próbami znajduję czas na dodatkowy trening, który pomaga mi utrzymać ciało w jak najlepszej formie, przymiarki kostiumów czy zszycie nowych point – drobne elementy codzienności, bez których trudno wyobrazić sobie życie tancerki. Po zakończeniu prób niezmiernie ważny jest dla mnie stretching oraz relaksacja mięśni. To chwila wyciszenia i regeneracji, która pozwala przygotować ciało na kolejny intensywny dzień.

Światła sceny

Na kilka dni przed spektaklem rozpoczynamy już próby sceniczne. To moment, na który wszyscy czekamy z jednej strony z ekscytacją, a z drugiej z lekkim stresem. Pierwsze próby na scenie polegają przede wszystkim na przeniesieniu choreografii z sali baletowej na dużą, teatralną przestrzeń. Kolejnym etapem są przebiegi całego spektaklu. Wtedy do tańca dołączają wszystkie elementy, które tworzą pełną teatralną magię: światła, scenografia, kostiumy, sceniczne makijaże i fryzury, a także muzyka grana na żywo przez orkiestrę naszej Opery.

Próby sceniczne to czas dopinania spektaklu na ostatni guzik – sprawdzamy, czy kostiumy nie ograniczają ruchu, czy światła nie oślepiają w kluczowych momentach, czy scenografia pozwala na bezpieczne wejścia i zejścia ze sceny. Uczymy się też tempa dyrygenta i reagowania na orkiestrę, bo każdy spektakl grany na żywo ma swoją własną energię.

Choć wszystko jest dokładnie zaplanowane, teatr rządzi się swoimi prawami. W spektaklu na żywo może wydarzyć się wszystko – drobna pomyłka, poślizg, niespodziewana zmiana tempa. Dlatego próby sceniczne są dla nas, tancerzy, niezmiernie ważne. To one dają poczucie bezpieczeństwa i pewności, że niezależnie od sytuacji potrafimy odnaleźć się na scenie.

Kiedy ostatnia próba dobiega końca, wiemy już, że jesteśmy gotowi. Od tego momentu pozostaje tylko jedno – założyć kostium, wyjść na scenę i pozwolić, by magia „Dziadka do Orzechów” ponownie ożyła na oczach widzów.